Dochód gwarantowany

Ostatnio przeczytałem ciekawy artykuł na blogu Stowarzyszenia Libertarieńskiego odnośnie mechanizmu, jakim jest dochód gwarantowany. Artykuł jest dostępny TUTAJ

Wpis ten jest niejako odpowiedzią i wyjaśnieniem niektórych kwestii:

  1. Nie ma na razie dowodów na to, jak twierdzi Standing, że dochód gwarantowany powoduje wzrost motywacji do podjęcia pracy. Uważam, że jest wręcz przeciwnie: zasiłki powodują rozleniwienie i zniechęcenie do (poszukiwania) pracy.”
    Rozumiem, że ktoś to zmierzył i jeśli tak to na pewno przedstawił odpowiednie badania. Mogę więc prosić o link ? Jeśli nie, to jest to równie gołosłowne.
  2. „W tym miejscu należałoby przypomnieć słowa Margaret Thatcher: „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze Tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy”.”
    Zaraz, zaraz, powiedziała to po podniesieniu podatku VAT , czy przed ?
  3. „Jaki jest sens płacenia państwu pieniędzy tylko po to, by je następnie zwracano (w części lub w całości)?” Teoretycznie zgoda tylko autor, nie wziął uwagę kilka czynników :- Pieniędzy które zostały zarobione np. w UK i przesłane do Polski , szarej strefy itp. Pieniądze te „wchodzą” lub „wypływają” do lub z  systemu dopiero po jakimś czasie i dzięki temu można zwiększać/ zmniejszać kwotę dochodu gwarantowanego.
  4. „Ale jest również drugi problem, związany z otrzymywaniem dochodu gwarantowanego przez osoby zamożne: propagatorzy tej idei chcą w ten sposób niwelować nierówności. W jaki sposób tego dokonać, skoro osoby lepiej sytuowane otrzymają tyle samo, co osoby biedniejsze? Czy to rozwiązanie nie spowoduje dalszego wzrostu poczucia niesprawiedliwości w danej społeczności?” Od razu nasuwa mi się jeden cytat „Czemuś głupi? Boś biedny. Czemuś biedny ? Boś głupi” i tym sposobem krąg biedy się zamyka. Widać to szczególnie w krajach gdzie inflacja cen żywności jest mniej więcej równa wzrostowi pensji. Osoby takie nie są w stanie w stanie poprawić swoich warunków materialnych, tylko pracują nad utrzymaniem obecnego stanu posiadania. Kolejnym dobrym cytatem jest „pracuj mądrzej, nie ciężej”. tj osoby które pracują na podstawowej pensji mogą dodatkowo mieć kapitał na szkolenia lub założenie własnego biznesu bez troski o byt. Obecnie bankructwo firmy oznacza dramaty wielu rodzin. Wiadomo, nie wszyscy w ten sposób to wykorzystają jednak zmniejszy się odsetek ludzi pracowitych, ale biednych. Może się pojawić również zysk z kapitału o czym pisał  Louis Kelso twórca ekonomii binarnej. TUTAJ można sobie poczytać na temat ekonomi binarnej .
  5. „Likwidacja miejsc pracy z powodu automatyzacji i robotyzacji w jednym miejscu, spowoduje przesunięcie zaoszczędzonych w ten sposób środków do innych obszarów gospodarki, dzięki czemu osoby zwolnione z powodu zastąpienia ich miejsca pracy maszynami, znajdą zatrudnienie w innej branży.”  No i ?
    Z moich obserwacji wynika, że pensje za 50 lat ulegną spłaszczeniu. Aby to zobrazować
    —->|Niskie pensje | Średnie pensje | Wysokie pensje|<—- zmieni się w
    —————->| Średnie pensje |<——————
    bo likwidacja miejsc pracy dotyczy również tych wysoko płatnych – np. maklerów giełdowych , menedżerów itp.
  6. „Niepotrzebne byłyby wtedy system ubezpieczeń społecznych, płaca minimalna czy układy zbiorowe. Pytaniem pozostaje: jakim i czyim kosztem miałoby się to odbywać? Oczywiście kosztem reszty pracujących, jak i samego pracodawcy.” Tutaj czegoś nie rozumiem. Skoro nie będzie systemu ubezpieczeń społecznych to zarówno pracodawca jak i pracownik miałby o ZUS do podziału więcej. Nie mielibyśmy też kosztownej biurokracji w ZUS, więc mniejsze obciążenie dla pracodawcy i pracownika. Płaciliby tylko dochodowy.
  7. „Bezpieczeństwo pracownika można wzmocnić w inny sposób, bez „ponoszenia ofiar”: rozwiązaniem jest deregulacja zawodów, zniesienie koncesji i zezwoleń na prowadzenie większości typów przedsiębiorstw oraz drastyczna obniżka podatków, co pozwoli czującemu zagrożenie utraty pracy pracownikowi szybko założyć własną firmę i konkurować ze swoim byłym pracodawcą o klientów.” Jaasne 😛 Szczególnie jak się pracuje w IKEA, lub PKN Orlen 😛 .

Jedno proste ćwiczenie #3

Witam

Dzisiaj proponuję jedno proste ćwiczenie trwające 30 dni.

Zastanów się i zaplanuj jedną najważniejszą rzecz do zrobienia w dniu jutrzejszym. Resztę jak się uda zrobić to fajnie. ALE JEDNA RZECZ jest najważniejsza.

Na pytania czytelników odnośnie ćwiczeń – co ma to wspólnego z finansami o których jest ten blog, wyjaśniam na razie – ma to coś wspólnego. 😛

LINKI do poprzednich ćwiczeń

# Ćwiczenie 1
# Ćwiczenia 2 

Stay Online … Madness … Stay Offline

W informatyce nazywamy to”patrzenie na pasek postępu” przy kopiowaniu lub pobieraniu czegoś z Internetu. Generalnie chodzi o bezcelowe wgapianie się w ekran monitora non stop. Bycie online . Sprawdzanie na bieżąco komentarzy, na blogach, Na FB , na „twiterze” na forach, wiadomości z kraju i ze świata. Kursy walut , spółek giełdowych , surowców muszą być w czasie rzeczywistym bo aktualizacja co 15 minut nie wystarcza. Pierwsze co robicie rano to zamiast za szczoteczkę do zębów chwytacie tablet lub telefon i szaleństwo rozpoczyna się od nowa. No właśnie szaleństwo to dobre określenie w dzisiejszych czasach. Czy jest to nam wszystko potrzebne ? Czy musimy bombardować się taką ilością niepotrzebnych dla nas informacji? Czy musimy być stale Online ? 

A zaczyna się całkiem niewinnie – zazwyczaj od jednego bloga, w nim są linki do innego i okazuje się, że też są jakieś linki do trzeciego itd. Potem nadchodzi ( o ile ) nas refleksja a co tam u znajomych, rodziny której dawno nie widzieliśmy no i myk na FB zobaczyć co tam się wydarzyło – przy okazji jak już tu jestem, to co u dalszych znajomych których nie widzieliśmy od podstawówki, czasami jeszcze zahaczymy o znajomych naszych znajomych.

Po wyłączeniu tego szajsu kładąc się spać zastanawiam się co dzisiaj zrobiłem ? Okazuje się, że oprócz bycia online , to chyba nic. Buty nie wyczyszczone, kanapki nie zrobione, żarówka nie wymieniona, żona nie dopieszczona. Stale oszukujemy się, że „pracujemy” przed kompem i to się nie zmieni. Tylko czy „pracujemy” na FB , lub na jakiś blogach przepychając jakąś „gównoburzę” z całą masą internetowych troli? Szkoda czasu i szkoda życia.

Dlatego odwróciłem kolejności – robię najpierw rzeczy offline – one są pilniejsze. Rzeczy online – zostaną, nie uciekną, a jak uciekną – to cóż trudno, widać nie były istotne.

Jedno proste ćwiczenie #2

Drugim prostym – przynajmniej – tak mi się wydaję ćwiczeniem, będzie chwila refleksji nad pytaniem „Co musiałbym zrobić aby zarabiać netto powiedzmy 50% więcej.” Czyli jak zarabiasz netto 2 tys. to co musiałbyś zrobić aby zarabiać 3. Jeśli zarabiasz 3 tys. to co musiałbyś zrobić aby zarabiać 4,5 itd. Czy jest to możliwe w obecnej pracy , czy też musiałbyś ją zmienić. Czy w ogóle w tym zawodzie jest taka możliwość. Czy miałbym opory aby zmienić zawód, aby polepszyć swój statut materialny ? Czy chciałbym ten zawód zmieniać ?

Przyznam się Wam, że coraz mocniej dojrzewam do decyzji o zmianie pracy, aby taki przeskok zrobić. W moim zawodzie akurat jest taka możliwość, bo mimo, że zarabiam sporo jak na swój zawód, są miejsca gdzie bez problemu spełnią to kryterium bez mrugnięcia okiem. Nawet w Polsce.

Link to pierwszego ćwiczenia jest TUTAJ